Białko. Podstawowy budulec organizmu człowieka, stanowiący ok. 20% jego masy. Kluczowy dla budowy mięśni, skóry, włosów, paznokci, ścięgien oraz narządów. Absolutnie niezbędne do życia, a jednocześnie coraz droższe.
To ono odpowiada za regenerację tkanek, udział w procesach metabolicznych, a także funkcjonowanie układu odpornościowego. Bez białka nie ma życia w sensie biologicznym – każda komórka naszego ciała opiera się na jego obecności. Co więcej, białka pełnią funkcje enzymatyczne, transportowe i regulacyjne. Bez nich nie zachodzi żadna reakcja biochemiczna, która podtrzymuje życie.
Białka to złożone cząsteczki zbudowane z aminokwasów, spośród których część organizm potrafi syntetyzować samodzielnie, a część, tzw. aminokwasy egzogenne, musi być dostarczana wraz z dietą.
Bez białka nie ma życia
Ich odpowiednia podaż warunkuje prawidłowy rozwój i funkcjonowanie organizmu, niezależnie od wieku czy stylu życia. U dzieci i młodzieży odpowiadają za wzrost i rozwój układu nerwowego, u dorosłych za utrzymanie sprawności, regenerację oraz równowagę metaboliczną, a u osób starszych pomagają zapobiegać sarkopenii, czyli utracie masy mięśniowej. Coraz częściej podkreśla się także rolę białka w kontekście zdrowia psychicznego, ponieważ aminokwasy są prekursorami neuroprzekaźników.
Najczęściej białko kojarzymy z produktami pochodzenia zwierzęcego – mięsem, rybami, jajami czy nabiałem. To właśnie one zawierają pełnowartościowe białko, czyli takie, które dostarcza wszystkich niezbędnych aminokwasów w odpowiednich proporcjach i wysokiej biodostępności.
Rośliny także dostarczają nam białka. Strączkowe, takie jak soja, groch czy soczewica, a także zboża, nasiona i orzechy, również stanowią jego istotne źródło. W praktyce jednak wymagają większej świadomości dietetycznej i odpowiedniego komponowania posiłków, aby osiągnąć pełny profil aminokwasowy.

Niedobór białka w diecie prowadzi do szeregu konsekwencji zdrowotnych. Może objawiać się osłabieniem mięśni, spadkiem odporności, przewlekłym zmęczeniem, pogorszeniem kondycji skóry i włosów, a także zaburzeniami hormonalnymi. W skrajnych przypadkach prowadzi do niedożywienia białkowo-energetycznego, które wciąż stanowi poważny problem w wielu regionach świata. Jednocześnie w krajach rozwiniętych coraz częściej mówi się nie tyle o niedoborze ilościowym, co jakościowym – dieta bogata w kalorie, ale uboga w wartościowe białko prowadzi do tzw. ukrytego niedożywienia.
Olbrzymi i rosnący przemysł białkowy
Za tymi rozważaniami stoi jednak ogromna machina produkcyjna. W Polsce hodowla zwierząt obejmuje setki milionów sztuk, a na świecie przekracza 90 miliardów. Pogłowie trzody chlewnej w Polsce oscyluje wokół 9-10 milionów, bydła przekracza 6 milionów sztuk, z kolei liczba drobiu w jednym cyklu produkcyjnym sięga nawet ponad 150 milionów.
Polska jest jednym z największych producentów mięsa drobiowego w Europie i znaczącym eksporterem produktów mlecznych.
Te liczby mają swoje bezpośrednie przełożenie na wykorzystanie zasobów. W Polsce użytki rolne zajmują około 14–15 milionów hektarów, z czego znaczna część przeznaczona jest nie na bezpośrednią produkcję żywności dla ludzi, lecz na uprawy paszowe. Szacuje się, że w skali globalnej około 70–80% gruntów rolnych jest wykorzystywanych w sposób związany z produkcją zwierzęcą, czy to jako pastwiska, czy jako pola uprawne dla pasz. W Unii Europejskiej nawet ponad 60% gruntów ornych służy produkcji paszy. To oznacza, że ogromna część systemu żywnościowego jest pośrednia – najpierw karmimy zwierzęta, a dopiero potem konsumujemy białko.
Do tego dochodzi kwestia wydajności. Aby wyprodukować 1 kilogram wołowiny, potrzeba średnio od 6 do nawet 10 kilogramów paszy roślinnej oraz tysięcy litrów wody. W przypadku drobiu proporcje są korzystniejsze, ale nadal mówimy o systemie, który przekształca białko roślinne w zwierzęce kosztem energii i zasobów. W praktyce oznacza to straty na każdym etapie łańcucha produkcji.

Równolegle rośnie presja środowiskowa. Hodowla zwierząt odpowiada za istotną część globalnych emisji gazów cieplarnianych – według różnych szacunków od około 10 do nawet 15%. Do tego dochodzi problem wylesiania, zwłaszcza w Ameryce Południowej, gdzie ogromne obszary lasów przekształca się w pastwiska lub pola uprawne pod soję paszową. Transport pasz i produktów zwierzęcych generuje dodatkowy ślad węglowy, a intensywna produkcja wpływa na degradację gleby i zanieczyszczenie wód.
Wszystko to dzieje się w momencie, gdy globalna populacja zbliża się do 8 miliardów i według prognoz osiągnie około 9,7 miliarda w połowie XXI wieku. Wraz ze wzrostem dochodów w wielu regionach świata rośnie również konsumpcja białka zwierzęcego, co dodatkowo zwiększa presję na system produkcji żywności. Szacuje się, że do 2050 roku zapotrzebowanie na białko może wzrosnąć nawet o 50–70% w stosunku do obecnego poziomu.
Dywersyfikacja źródeł białka
W tym kontekście pojawia się potrzeba dywersyfikacji źródeł białka. I właśnie tutaj pojawia się temat owadów.
– Przekonanie bierze się z rosnącego zapotrzebowania na białko zwierzęce […] W Rzymie 23-25 stycznia 2012 odbyło się Spotkanie konsultacji technicznych FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa), na którym zwrócono uwagę, że w wielu krajach świata owady są naturalnym elementem diety i te mogą być źródłem białka w czasach kryzysowych.
Następnie odbyła się konferencja światowa w holenderskim Wageningen. Prof. Arnold van Huis (organizator konferencji) zwrócił uwagę, że białko owadzie może pomóc w wyżywieniu świata. Wskazał, że hodowle owadów już wówczas były dobrze rozwinięte – w krajach azjatyckich, Meksyku, ale też Holandii.
Podczas tej konferencji zwrócono uwagę, że środowisko nie wytrzyma powiększania areałów hodowlanych zwierząt w nieskończoność – mówi w rozmowie z nami prof. Tadeusz Bakuła, prezes Polskiego Stowarzyszenia Hodowców i Przetwórców Owadów.
Przede wszystkim o owadach w naszym kręgu kulturowym mówi się w kontekście produkcji paszy dla zwierząt, a nie odżywianiu ludzi.
Owady charakteryzują się wyjątkowo wysoką efektywnością konwersji paszy. W przypadku niektórych gatunków, takich jak mącznik młynarek czy larwy muchy czarnej (Hermetia illucens), do wyprodukowania 1 kilograma masy ciała potrzeba nawet kilkukrotnie mniej paszy niż w przypadku drobiu czy trzody chlewnej.
Jednocześnie zawartość białka w suchej masie owadów może sięgać 40–70%, co czyni je bardzo konkurencyjnym źródłem.
Jeszcze istotniejsza jest kwestia przestrzeni i wody. Hodowle owadów mogą być prowadzone w systemach pionowych, w zamkniętych halach produkcyjnych, na powierzchni wielokrotnie mniejszej niż w przypadku tradycyjnego rolnictwa. Zużycie wody jest nieporównywalnie niższe, a emisje gazów cieplarnianych minimalne w porównaniu z hodowlą bydła czy nawet drobiu.
Dodatkowo owady mogą być karmione produktami ubocznymi przemysłu rolno-spożywczego, takimi jak odpady roślinne czy niesprzedane produkty. Oznacza to możliwość realnego domykania obiegu surowców i ograniczania strat żywności, które dziś sięgają nawet jednej trzeciej globalnej produkcji.
W Polsce rynek białka owadziego dopiero się rozwija, ale już funkcjonują pierwsze wyspecjalizowane fermy i instalacje produkcyjne. W skali Europy powstają zakłady o zdolnościach produkcyjnych liczonych w dziesiątkach tysięcy ton rocznie, a inwestycje w ten sektor liczone są w setkach milionów euro.
– Tylko w okolicach Olsztyna mamy 4 hodowle mącznika młynarka, jest HiProMine, który jest w czołówce w Europie, są ludzie, którzy podejmują się tego trudu – mówi Bakuła. – Hodowla owadów jest bezodpadowa i gdyby wszystkie elementy były zagospodarowane, to mamy białko, tłuszcz, chitynę, fras, czyli nawóz owadzi… Gdyby to spieniężyć, to byłoby opłacalne. W produkcji pasz dla drobiu i świń zapotrzebowanie na białko jest ogromne, a nasz mały biznes nie jest w stanie temu podołać.

Białko owadzie znajduje dziś zastosowanie przede wszystkim w paszach dla ryb i zwierząt domowych, ale stopniowo pojawia się także w żywności dla ludzi – w postaci dodatków białkowych, mąk czy przetworzonych produktów.
Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt geopolityczny. Europa jest w dużym stopniu uzależniona od importu białka paszowego, głównie w postaci soi z Ameryki Południowej. Rozwój lokalnych źródeł białka, w tym owadów, mógłby zwiększyć bezpieczeństwo żywnościowe i uniezależnić produkcję od globalnych łańcuchów dostaw.
Pogodzić rosnące potrzeby człowieka i ograniczenia planety
Debata wokół owadów jako źródła białka wciąż budzi emocje, szczególnie w społeczeństwach, w których ich spożycie nie ma tradycji. Jednak w ujęciu systemowym przestaje być kwestią wyboru estetycznego, a staje się zagadnieniem efektywności i odpowiedzialności za środowisko. No i dostępu do białka.
W świecie rosnącej populacji i kurczących się zasobów każde nowe, wydajne źródło ma znaczenie. Owady wpisują się w tę logikę nie jako chwilowa moda, lecz jako element głębszej transformacji systemu żywnościowego, który może pogodzić rosnące potrzeby człowieka z ograniczeniami planety. Potrzebna jest jednak edukacja.
– W wielu krajach europejskich wydaje się dużo pieniędzy na edukację szkolną. Dzieciaki nie mają oporów. Z własnego doświadczenia wiem, bo zaglądały do nas do laboratorium hodowli owadów – tłumaczy Bakuła.
Dominik Łaciak
