– Mierzymy się z wieloma problemami. Od legislacji, także podejścia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi do naszej branży, przez przepisy, które utrudniają działalność aż do kwestii kulturowych, związanych generalnie z niechęcią do branży owadziej – mówi prof. Tadeusz Bakuła, prezes Polskiego Stowarzyszenia Hodowców i Przetwórców Owadów.
Rozmawiamy na miesiące przed III Międzynarodowa Konferencja Naukowa “Hodowla owadów na cele paszowe i żywieniowe, nad którą objęliśmy patronat medialny.
Rozmawiał Dominik Łaciak
Skąd w ogóle przekonanie o potrzebie alternatywy dla białka pochodzenia zwierzęcego?
Przekonanie bierze się z rosnącego zapotrzebowania na białko zwierzęce związanego z powiększającą się populacją ludzką. Białko zwierzęce jest nieodzowne, stąd konwencjonalne hodowle bydła, świń, drobiu czy ryb. W Rzymie 23-25 stycznia 2012 odbyło się Spotkanie konsultacji technicznych FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa), na którym zwrócono uwagę, że w wielu krajach świata owady są naturalnym elementem diety i te mogą być źródłem białka w czasach kryzysowych.
Następnie odbyła się konferencja światowa w holenderskim Wageningen, na której byłem osobiście, jako jedyny Polak. Prof. Arnold van Huis (organizator konferencji) zwrócił uwagę, że białko owadzie może pomóc w wyżywieniu świata. Wskazał, że hodowle owadów już wówczas były dobrze rozwinięte – w krajach azjatyckich, Meksyku, ale też Holandii.
Podczas tej konferencji zwrócono uwagę, że środowisko nie wytrzyma powiększania areałów hodowlanych zwierząt w nieskończnoność. Na tej konferencji dowiedzieliśmy się, że można hodować owady w warunkach sztucznych, były nawet książki kucharskie z owadami w roli głównej.
W trakcie kolejnej konferencji, w chińskim Wuhan w 2018 roku między innymi były prezentowane wielkoskalowe technologie hodowli owadów.
I jak to wygląda 12 lat później w Polsce?
W 2018 roku w Chinach na konferencji byli obecni przedstawiciele z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Powstał projekt Geostrateg, w który zostały zaangażowane Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie i Państwowy Instytut Weterynarii w Puławach.
Projekt, który miałem okazję współtworzyć, zakładał stworzenie strategii rozwoju hodowli owadów na terenie kraju. Między innymi opracowaliśmy przewodniki do podjęcia hodowli owadów, poza tym przeprowadziliśmy żywieniowe doświadczenie na drobiu z użyciem różnej ilości białka owadziego, zastępując białko sojowe. Swoją drogą myśmy się wstrzelili z opóźnieniem w hodowlę owadów w stosunku do krajów europejskich, takich jak Holandia, Dania, Hiszpania czy Francja. W tym czasie na terenie Polski rozwijała się już firma HiProMine w Robakowie (największy polski producent owadów).
W jaki sposób przyjęło to społeczeństwo?
Oczywiście temat stał się politycznym hitem. W mediach rozpoczęła się nagonka, że ówczesna opozycja chce karmić nas owadami, że z tego powodu padną fermy bydła itd. Negatywna prasa zniechęciła wiele osób, które były tematem zainteresowane.
Tymczasem my w Polsce nie mamy żadnej firmy, która miałaby pozwolenie na produkcję białka owadziego na cele spożywcze dla ludzi. Aby można było coś takiego wprowadzić na rynek, to jest długi i kosztowny proces. Oczywiście owady są dopuszczone do spożycia i można je sobie kupić, ale nie pochodzenia polskiego.
W początkowym okresie rozwoju branży owadziej wiele zainteresowanych osób poszukiwało nowych działań biznesowych, hodowla owadów wydawała się błyskawicznym dochodowym biznesem. Jednak realia okazały się inne, ta działalność nie daje wielkich kokosów w krótkim czasie. Jest to hodowla nowych gatunków zwierząt wymagająca nowych technologii i zdobycia praktycznej, nowej wiedzy.
W jakiej kondycji jest polska branża?
Tylko w okolicach Olsztyna mamy 4 hodowle mącznika młynarka, jest HiProMine, który jest w czołówce w Europie, są ludzie, którzy podejmują się tego trudu.
Z jakimi problemami się mierzą?
Jest kilka składników, które wpływają na efekt końcowy. Hodowla owadów jest bezodpadowa i gdyby wszystkie elementy były zagospodarowane, to mamy białko, tłuszcz, chitynę, fras, czyli nawóz owadzi… Gdyby to spieniężyć, to byłoby opłacalne.
Z badań wynika, że np. alternatywna chityna pochodzenia owadziego jest pozytywnie oceniana. Niewielka skala produkcji decyduje jednak o tym, że przemysł nie wykazuje zainteresowania, by przestawiać produkcję z krabów na chitynę owadzią.
To samo dotyczy frasu. A to jest bardzo cenny nawóz do szkółkarstwa czy hodowli roślin. Można by go zastosować na duże areały. Niestety, produkcja jest za mała.
Podobnie z tematem pasz. Białko owadzie zgodnie z przepisami prawa może być stosowane w żywieniu ryb, w pet-foodach, w żywieniu drobiu i świń. W produkcji pasz dla drobiu i świń zapotrzebowanie na białko jest ogromne, a nasz mały biznes nie jest w stanie temu podołać.
Dlaczego skala jest tak ograniczona?
Mierzymy się z wieloma problemami. Od legislatora, także podejścia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi do naszej branży, przez przepisy, które utrudniają działalność aż do kwestii kulturowych, związanych generalnie z niechęcią do branży.
Przykładowo rozwija się rynek karmy dla psów, jest ona hipoalergiczna, istnieje znaczne zużycie na paszę dla ryb, natomiast pasze na produkcję drobiu to już wyłącznie skala doświadczalna, nie przemysłowa. Tu nasza branża dopiero raczkuje.

Dlaczego?
Warto zaznaczyć, że stworzenie hodowli nie jest problemem, owady szybko się namnażają. Jednak jeśli ktokolwiek chce się za to zabrać, to musi mieć kilka rzeczy poukładanych. Po pierwsze logistyka związana ze skalą (pomieszczenia) i możliwością żywienia. Technologia – czy ręczna, czy automatyzacja, logistyka dostarczenia paszy, bo chodzi o krótkie łańcuchy dostaw.
Odwrotu od wielkoskalowej hodowli nie będzie, jednak myślę, że w naszych warunkach można by prowadzić małe, przyzagrodowe hodowle. Na takiej zasadzie, że firma matka dostarcza larwy po wykluciu, a rolnik zagospodarowuje je we własnych pomieszczeniach. A gdy larwy staną się dorosłe, owady są zagospodarowywane przez firmę matkę. Chodzi o to, żeby ten przedsiębiorca, np. hodowca brukselki czy firma przetwarzająca ryby, karmił owady tym, co zostanie. Oczywiście to musi być pełnowartościowa, niezepsuta żywność, bo owady – podobnie jak krowy – potrzebują dobrego pokarmu.
Jak jeszcze można wykorzystać owady?
W niektórych miastach świata przy sortowniach odpadów organicznych są budowane fermy do utylizacji przez owady. To tani recyklerzy.
Ciekawostka: np. mącznik młynarek potrafi zjadać polistyren. Swego czasu próbowałem namówić firmę produkującą styropian do badań w tym kierunku.
Sporo się dziś mówi też o tzw. upcyklingu.
Tak to działa, zamknięty cykl. Na przykład w Chinach istnieją zielone farmy. W skład takiej farmy wchodzą fermy zwierząt, hodowla owadów (odchody zwierzęce są wykorzystywane jako naturalne środowisko żerowania larw owadów), następnie jest ogródek, który daje zielone warzywa, a obok restauracja, która sprzedaje dania wytworzone m.in. z tych warzyw i np. drobiu, który jest karmiony paszą z udziałem owadów.
Wspomniał pan o ambiwalentnym podejściu polskiego rządu…
Tak, z jednej strony państwo zamówiło u nas strategię, nasza pierwsza konferencja naukowa pt. „Hodowla owadów na cele paszowe i żywieniowe” miała oficjalny patronat ministerstwa. W tym roku organizujemy III międzynarodową konferencję, ale już niestety bez patronatu Ministerstwa RiRW. Wnioskujemy, że temat hodowli owadów w ministerstwie nie jest priorytetowy. Opór przed upowszechnianiem hodowli owadów przez organy jest niewytłumaczalny.
W momencie prezydencji Polski w UE mieliśmy konferencje związane z hodowlą owadów, Polska wtedy zaistniała, to było w 2025. A jednocześnie w ubiegłym roku wysłaliśmy pismo do Ministerstwa Rozwoju Wsi o udział stowarzyszenia w tworzeniu strategii żywieniowej i nie dostaliśmy do tej pory odpowiedzi. Dostajemy co jakiś czas projekty, które opracowuje MRiRW do konsultacji, ale na razie tematu związanego z hodowlą owadów w przepisach nie dostaliśmy.
Proszę powiedzieć coś więcej o zbliżającej się konferencji.
W 2023 roku zorganizowaliśmy pierwszą krajową konferencję na temat hodowli owadów i wykorzystania białka na cele żywieniowe i paszowe, rok później była już konferencją międzynarodową. Wszystkie konferencje były dofinansowane z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Aktualna Konferencja odbędzie się w dniach 27-28 maja w centrum konferencyjnym UWM w Olsztynie. Konferencja jest adresowana szeroko, to są lekarze weterynarii, Powiatowe Inspektoraty Weterynarii. Ponieważ to nowe gatunki w hodowli, stąd zainteresowanie inspekcji, mamy hodowców, firmy prezentują swoje wyroby, istnieje możliwość wystawy…
Jaka będzie jej tematyka?
Mamy kilka wiodących tematów, mówimy o entomologii w ogóle, bo poza komarami czy innymi uciążliwymi owadami wielu z nas w ogóle nie zwraca uwagi na owady. Będzie o przepisach, bo mamy np. 9 gatunków owadów, które zostały zaliczone do zwierząt gospodarskich, czyli podlegają tym samym przepisom w zakresie dobrostanu czy bezpieczeństwa co np. trzoda chlewna. Bardzo potrzebujemy oddzielnego numeru weterynaryjnego.
Będzie mowa o technologiach hodowli, automatyzacji, przetwórstwie, o perspektywach rozwoju branży owadziej w Polsce i na świecie. Zapraszamy, jest jeszcze czas do rejestracji udziału w konferencji i przedstawienia swoich doświadczeń.
Na koniec: czy panu smakują owady?
Tam, gdzie jestem i mam możliwość, to zawsze próbuję. Nawet tydzień temu byłem w Meksyku i jadłem smażone świerszcze. Owady smakują przyprawami jakie zostaną zastosowane w ich przygotowaniu. Białko jaja kurzego też samo w sobie, nieprzyprawione, nie ma smaku.
Aczkolwiek jadłem też skorpiona, który sam w sobie miał ciekawy smak.
Tu nie chodzi o to, żeby zjadać owady prażone czy suszone. Najczęściej są wykorzystywane różnego rodzaju mączki, które w niewielkich ilościach dodaje się do np. makaronu czy batonów.
W wielu krajach europejskich wydaje się dużo pieniędzy na edukację szkolną. Dzieciaki nie mają oporów. Z własnego doświadczenia wiem, bo zaglądały do nas do laboratorium hodowli owadów.
Dziękuję za rozmowę

Więcej o nadchodzącej konferencji, nad którą objęliśmy patronat medialny na stronie: https://owad2026.syskonf.pl
Fot. pochodzą z konferencji Hodowla owadów na cele paszowe i żywieniowe w 2025 roku.
