Entomofagia, czyli spożywanie owadów, to praktyka sięgająca tysięcy lat. Choć w krajach zachodnich wciąż budzi kontrowersje, w wielu częściach świata – zwłaszcza w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej – owady są stałym elementem codziennej diety.
Powód? To nie tylko egzotyka na talerzu, ale przede wszystkim bogate źródło białka, zdrowych tłuszczów i mikroelementów. W dobie rosnących wyzwań związanych z bezpieczeństwem żywnościowym i zmianami klimatycznymi, owady mogą stanowić realną alternatywę dla tradycyjnych źródeł mięsa.
Owady a zmiany klimatu. To pożywienie przyszłości?
Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), jadalne owady zawierają aż od 35 proc. do 60 proc. białka w suchej masie. To więcej niż wiele popularnych roślin strączkowych, a w niektórych przypadkach nawet więcej niż mięso i jaja. Są też źródłem zdrowych tłuszczów (w tym omega-3 i omega-6), błonnika, wapnia, żelaza, magnezu i witamin z grupy B, takich jak B12 i D.
Warto zaznaczyć, że ich hodowla jest znacznie bardziej zrównoważona. Wymaga mniej przestrzeni, wody i paszy niż hodowla bydła czy drobiu, a przy tym generuje nieporównanie mniej gazów cieplarnianych.
Kultura i kuchnia: Tutaj owady już są przysmakiem
W Meksyku jednym z popularniejszych przysmaków są chapulines – koniki polne smażone i przyprawione chili oraz limonką, które często trafiają do tacos czy jako przekąska do piwa. Kolejnym lokalnym rarytasem są escamoles – larwy mrówek, nazywane “kawiorem Meksyku”.
Tajlandia słynie z kolei ze smażonych świerszczy i bambusowych robaków dostępnych na ulicznych straganach, doprawianych lokalnymi przyprawami. W Chinach popularne są smażone skorpiony podawane na patyku – chrupiące, aromatyczne, zaskakująco delikatne w smaku.
W Zimbabwe gąsienice mopane trafiają do zup i gulaszów, oferując wysoką wartość odżywczą i charakterystyczny, orzechowy posmak. W Kambodży odważni sięgają po smażone ptaszniki, znane jako “a-ping”, z chrupiącym ciałem i nogami.
W Kenii powszechnie spożywa się pieczone termity, które są bogatym źródłem tłuszczów i białka. Tymczasem w Australii Aborygeni od pokoleń zajadają się larwami bogatymi w składniki odżywcze, które w smaku przypominają… migdały.
Nawet w Argentynie naukowcy z CONICET udokumentowali praktyki rdzennych społeczności Guarani, które hodują larwy chrząszczy w palmach pindo (Syagrus romanzofiana), traktując je jako cenne źródło pożywienia.
Z kolei w Indonezji i Japonii popularne są… smażone ważki.
Które owady jada się najczęściej?
Jak podaje FAO, na całym świecie konsumuje się ponad 1900 gatunków owadów. Do najczęściej spożywanych należą:
- Chrząszcze i ich larwy (Coleoptera) – 31 proc. światowego spożycia
- Gąsienice (Lepidoptera) – 18 proc.
- Pszczoły, osy, mrówki (Hymenoptera) – 14 proc.
- Koniki polne, szarańcze, świerszcze (Orthoptera) – 13 proc.
- Pluskwiaki i cykady (Hemiptera) – 10 proc.
- Ważki (Odonata) – 3 proc.
- Muchy (Diptera), termitów i karaluchy (Dictyoptera) – po proc.
Pozostałe 5 proc. to mniej znane grupy, takie jak Megaloptera czy Ephemeroptera.
Potencjał owadów w rolnictwie i przemyśle spożywczym
Według danych National Institutes of Health (NIH) i Massachusetts Institute of Technology (MIT), owady mają nie tylko wartość odżywczą dla ludzi, ale również ogromny potencjał jako składnik pasz dla zwierząt hodowlanych. Przykładowo: Hermetia illucens (mucha żołnierska) i Tenebrio molitor (mącznik) to doskonałe źródła białka dla drobiu, trzody, ryb i zwierząt domowych.
Jednak wdrożenie owadów na szeroką skalę napotyka bariery technologiczne, logistyczne i kulturowe. Zwłaszcza w Europie i Ameryce Północnej entomofagia nadal budzi opór. Choć owady są uznawane za bezpieczne do spożycia, potrzebna jest dalsza edukacja konsumentów i standaryzacja procesu ich przetwarzania.
Jednak i naszym kręgu kulturowym entomofagia przestaje być wyłącznie domeną egzotycznych społeczności. Coraz częściej pojawia się w menu nowoczesnych restauracji jako element kuchni fusion np. w Hiszpanii czy Francji. A dzięki wartości odżywczej i zrównoważonemu charakterowi, owady mogą w przyszłości odegrać kluczową rolę w walce z głodem i niedożywieniem. Jak podkreśla FAO, to nie tylko trend. To konieczność wynikająca z realnych problemów, jakie niesie za sobą wzrost liczby ludności, zmiany klimatu i ograniczone zasoby naturalne.
Marcin Iłownicki
