– W ramach doktoratu zajmowałam się hodowlą mącznika młynarka, a teraz mam okazję wdrażać w życie swoją wiedzę, ulepszać warunki środowiskowe, testować nowe pasze, docelowo: rozszerzyć produkcję – mówi dr Anna Bordiean*, która pracuje w naszym zakładzie Ovada w Kociborzu.
Rozmawiał Kamil Dybich
***
Jak to się stało, że trafiła pani do Polski i zawodowo zajmuje owadami?
Trafiłam tu na drugim roku studiów magisterskich. Konkretnie to na Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, gdzie otrzymałam propozycję pozostania na doktorat interdyscyplinarny.
Spodobała się pani Polska?
Polska bardzo mi się podoba, zwłaszcza na tle Mołdawii czy Rumunii, gdzie mieszkałam i studiowałam. Bardzo polubiłam tutejsze podejście środowiska akademickiego do studentów, natrafiłam tu też na świetnych mentorów. Jednym z nich był prof. Michał Krzyżaniak, ekspert w dziedzinie komercyjnej hodowli owadów.
Co jeszcze podoba się pani w Polsce?
Tu, na Warmii i Mazurach, środowisko jest piękne, a miasto Olsztyn jest piękne, nie ma tu takiego chaosu jak na wschodzie. Moi koledzy i koleżanki wyjeżdżali po doktoracie do Krakowa i Warszawy, a ja postanowiłam tu zostać. Lubię spokój tego miejsca. No i m.in. za sprawą propozycji pracy w firmie Ovad udało się.
Co pani dokładnie robi? Jakie są pani zadania?
Jestem kierownikiem centrum biotechnologicznego Ovad, czyli odpowiadam za dział rozwoju badań. Jestem też głównym technologiem owadów w miejscowości Kocibórz, 60 km od Olsztyna.
Co pani tam robi?
Badam, bo chcemy rozszerzyć naszą produkcję owadów i szkolę nowych pracowników. W ramach doktoratu zajmowałam się hodowlą mącznika młynarka, a teraz mam okazję wdrażać w życie swoją wiedzę, ulepszać warunki środowiskowe, testować nowe pasze, docelowo: rozszerzyć produkcję.
Dlaczego właśnie mącznik młynarek?
Wybrałam go już dawno. Świerszcze skaczą, z kolei larwa czarnej muchy produkuje amoniak, który ma intensywny zapach. Z kolei mącznik jest bezzapachowy. To czysty i piękny owad o złotym kolorze.
Poza tym szybko rośnie i nie ma zbyt wielu pretensji do środowiska, jest bardzo wytrzymały i nie choruje
Czy pani obecne doświadczenia z mącznikiem, przy hodowli w przemysłowej skali, różnią się od tych z czasów studiów doktoranckich?
Mój doktorat dotyczył użycia biomasy z pochodzenia rolniczego do wzrostu owadów. Używaliśmy różnych materiałów: makuchy, mieszanek, produktów ubocznych pochodzenia roślinnego.
Z badań wyszło, że mącznik nadaje się do wzrostu na otrębach, dobre są też makuchy lniane, bo dzięki nim mącznik ma wysoki poziom zdrowych tłuszczy Omega3.
Pamiętajmy, że im lepszą paszę otrzyma mącznik, tym lepszą paszą się stanie dla innych zwierząt – mącznik to duża zawartość białka. W trakcie badań sprawdzaliśmy właśnie, w jaki sposób karmić mącznika, aby miał najlepszą jakość spożywczą.
Jakość spożywczą dla innych zwierząt czy także dla ludzi?
Niespecjalnie wierzę w to, że owady trafią na nasze stoły. Wątpię. Sama wiem, jak ważna jest tradycja wielkanocna w Polsce czy właśnie w Mołdawii, z której pochodzę.
A co jecie na Wielkanoc w Kiszyniowie?
W mołdawii jemy jagnięcinę, koźlęcinę wędzoną, poza tym wiele rzeczy podobnych, jak w Polsce.
No więc gdzie pani upatruje szansy dla owadów?
Myślę, że jako pasza dla zwierząt gospodarskich, kurczaków, ryb… Jako źródło zdrowego chowu. Mącznik nie jest hodowany na antybiotykach, jest zdrowy… Pewnie prędzej czy później zawita też do restauracji, ale np. jako składnik mączki do chleba czy piwa (próbowałam, bardzo dobre). Ale pozostanie jednak ciekawostką, eksperymentem.
Jakie inne produkty wychodzą z waszej fabryki?
Wiem, że wcześniej odbywała się tu produkcja pokarmu dla psów, wykorzystujemy też fras, czyli odchody owadów jako źródło do nawożenia gleby.
Jak wygląda pani dzień pracy?
Z rana sprawdzam temperaturę i wilgotność, środowiskowe uwarunkowania hodowli. Sprawdzam, czy mamy przesiewać albo karmić larwy, czy mamy żuki do rozdzielenia.



Mamy taki harmonogram codziennie, który wyznacza nasze czynności. Sprawdzam wszystko, co tam się dzieje, czy coś trzeba ulepszyć. Generalnie to jestem odpowiedzialna za jakość produkcji.
Czy mamy coś zrobić, czy karmić owocami czy warzywami? Sprawdzenie partii, czy są gotowe do spożycia? Sprawdzam wagę larw, robię sobie inwentaryzację, czy pojawiły się poczwarki, jestem codziennie jako obserwujący, monitorujący, sprawdzający.
A lubi pani swoją pracę?
Bardzo lubię. W końcu tym zajmowałam się w ramach swojego doktoratu, wiedziałam, że chcę pracować w tej branży, a zakładów przecież nie ma zbyt wiele. W końcu otrzymałam kontakt i… jestem.
Co jest najtrudniejsze w pracy z owadami?
Najtrudniejsze są wyzwania w pracy o skali przemysłowej. Gdy prowadzisz badania, w skali laboratoryjnej, masz czas lepiej (intensywniej) się opiekować się owadami niż w większej skali. W skali przemysłowej nie ma czasu, dlatego jest to takie wyzwanie. I to do tego stopnia, że bywam zaskakiwana, gdyż nie zawsze wyniki badań w ograniczonej skali odpowiadają temu, co dzieje się w skali większej.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!
*Anna Bordiean – badaczka w dziedzinie biotechnologii, swój doktorat dedykowała mącznikowi młynarkowi. Pochodzi z Mołdawii.
