Kiedy śledczy zabezpieczają miejsce zbrodni, uwagę zwracają zwykle odciski palców, ślady DNA czy monitoring. Tymczasem czasem najcenniejszym świadkiem okazuje się… mucha.
Brzmi jak scenariusz odcinka „CSI”? Tymczasem to codzienność specjalistów zajmujących się entomologią sądową. Jednym z najbardziej znanych polskich badaczy tej dziedziny jest prof. dr hab. inż. Marcin Kadej z Uniwersytetu Wrocławskiego, kierownik Pracowni Biologii i Entomologii Sądowej.
Naukowiec od lat zajmuje się biologią owadów związanych z rozkładem szczątków oraz ich wykorzystaniem w kryminalistyce. Jest autorem licznych publikacji poświęconych entomologii sądowej i popularyzatorem tej stosunkowo mało znanej w Polsce dyscypliny, pokazującym, że niewielkie organizmy mogą dostarczyć śledczym informacji, których nie da się uzyskać w żaden inny sposób.

Co owady wiedzą o śmierci?
Entomologia sądowa to dziedzina nauki wykorzystująca wiedzę o owadach w postępowaniach prowadzonych przez organy ścigania. Jej najbardziej znanym zastosowaniem jest określanie przybliżonego czasu, jaki upłynął od śmierci człowieka.
Nie chodzi jednak o przypadkowe owady. Dla naukowców szczególnie istotne są gatunki nekrofagiczne, czyli te, które zasiedlają martwe szczątki. Jak podkreśla prof. Marcin Kadej, zwabia je charakterystyczny zapach towarzyszący procesowi rozkładu.
To właśnie dlatego muchówki pojawiają się na miejscu bardzo szybko – czasem nawet w ciągu kilkunastu minut od śmierci.
Kto zjawia się pierwszy?
Owady kolonizują ciało w określonej kolejności. Jako pierwsze pojawiają się muchówki, które składają jaja. Z nich rozwijają się larwy, a następnie kolejne stadia rozwojowe. W późniejszych fazach rozkładu pojawiają się między innymi chrząszcze nekrofagiczne – jedne żywią się rozkładającymi się tkankami, inne polują na larwy much.
Dla entomologa sądowego to niezwykle cenna informacja. Znając gatunek owada, jego wiek oraz warunki środowiskowe, można oszacować, jak długo trwał proces rozwoju. A stąd już krok do określenia czasu zgonu.
Specjaliści mówią o tzw. sukcesji owadów. Poszczególne gatunki pojawiają się na zwłokach w przewidywalnej kolejności, zależnej od stadium rozkładu i warunków otoczenia. Każda grupa owadów pozostawia więc swoisty „podpis biologiczny”, który pomaga odtworzyć przebieg wydarzeń.
Jeżeli na zwłokach odnaleziono gatunki typowe dla zaawansowanego rozkładu, a okoliczności wskazują na niedawną śmierć, może to sugerować, że ciało zostało przeniesione. Równie ważne są informacje o środowisku życia poszczególnych owadów. Gatunki związane z terenami leśnymi, podmokłymi czy zurbanizowanymi mogą wskazać, gdzie zwłoki znajdowały się wcześniej. Ten biologiczny zapis zdarzeń często pozwala odtworzyć fragment historii, której nie zarejestrowała żadna kamera.

Nie tylko czas zgonu
Możliwości entomologii sądowej są jednak znacznie większe.
Analiza owadów może wskazać, czy zwłoki zostały przeniesione z innego miejsca. Badania mogą także dostarczyć informacji o obecności substancji toksycznych w organizmie zmarłego.
W niektórych przypadkach larwy much stają się wręcz alternatywnym materiałem do badań toksykologicznych. Żerując na tkankach, gromadzą w swoich organizmach substancje obecne w ciele zmarłego. Dzięki temu możliwe jest wykrycie niektórych narkotyków, leków czy metali ciężkich nawet wtedy, gdy zaawansowany rozkład uniemożliwia przeprowadzenie klasycznych analiz.
Przykładowo, jeśli podejrzewa się przedawkowanie substancji psychoaktywnych, a stan zwłok nie pozwala już na pobranie odpowiednich próbek, analizie poddaje się właśnie larwy zabezpieczone na miejscu zdarzenia.
Co więcej, z materiału pobranego od owadów można czasem uzyskać DNA. Materiał genetyczny ofiary może znajdować się w przewodzie pokarmowym larw żerujących na tkankach. Naukowcy badają również możliwość pozyskiwania w ten sposób śladów DNA innych osób mających kontakt ze zwłokami. Choć nie jest to jeszcze rutynowa metoda stosowana w każdym śledztwie, pokazuje, jak wiele informacji mogą nieść organizmy, które większość z nas uważa jedynie za uciążliwe owady.
Nauka starsza, niż mogłoby się wydawać
Choć entomologia sądowa kojarzy się z nowoczesnymi laboratoriami, jej historia sięga XIII wieku. Około 1247 roku chiński urzędnik i uczony Song Ci opisał w traktacie „Xi Yuan Ji Lu” („Obmywanie krzywd”) przypadek zabójstwa dokonanego przy użyciu sierpa.
Wieśniaka znaleziono martwego z ranami ciętymi, jednak nikt nie przyznawał się do zbrodni. Śledczy polecił wszystkim mieszkańcom przynieść swoje sierpy i położyć je na ziemi. Choć narzędzia zostały wcześniej dokładnie umyte, na jednym z nich pozostały mikroskopijne ślady krwi i tkanek niewidoczne dla ludzkiego oka.
To właśnie ten sierp przyciągnął muchy, które zaczęły na nim siadać. Widząc reakcję owadów, właściciel narzędzia miał przyznać się do popełnienia przestępstwa.
Choć opisana historia nie przypomina współczesnych ekspertyz wykonywanych w laboratoriach, uznawana jest za pierwszy udokumentowany przykład wykorzystania zachowania owadów w dochodzeniu kryminalnym. Od tamtej pory nauka przeszła długą drogę – od obserwacji much na wiejskim placu po zaawansowane analizy genetyczne i toksykologiczne prowadzone przez specjalistyczne zespoły badawcze.
Mali świadkowie wielkich spraw
Owady nie kłamią, nie zacierają śladów i nie ulegają emocjom. Pozostawiają po sobie informacje, które dla odpowiednio przygotowanych ekspertów stają się bezcennym źródłem wiedzy.
Dlatego następnym razem, oglądając kryminalny serial, warto pamiętać, że rozwiązanie zagadki może kryć się nie tylko w laboratorium genetycznym. Czasem odpowiedź przynosi brzęczenie muchy, której większość z nas nie poświęciłaby nawet chwili uwagi.
A jak pokazują badania prowadzone również w Polsce przez specjalistów takich jak prof. Marcin Kadej, ci mali i niepozorni świadkowie mogą opowiedzieć o śmierci znacznie więcej, niż moglibyśmy przypuszczać.
Z prof. Kadejem mieliśmy okazję porozmawiać w trakcie III Międzynarodowej Konferencji Naukowej OWAD 2026 pt. „Hodowla owadów na cele paszowe i żywieniowe”. Planujemy dłuższą rozmowę z profesorem.
(Red.)
