Ponad 2 miliardy ludzi jedzą owady każdego dnia. Świerszcze mają więcej żelaza niż wołowina, a do produkcji kilograma owadziego białka potrzeba ułamka wody i paszy wykorzystywanej w tradycyjnej hodowli. W kontrze do emocji i kulturowych uprzedzeń coraz częściej pojawia się pytanie: czy liczby same nie rozstrzygają tej dyskusji?
Kwestia wyżywienia rosnącej populacji świata staje się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnego rolnictwa. Do 2050 roku liczba ludzi na Ziemi może osiągnąć 10 miliardów, a obecny model produkcji żywności coraz częściej uznawany jest za niewydolny środowiskowo. W tym kontekście owady przestają być egzotyczną ciekawostką, a zaczynają funkcjonować jako realna alternatywa dla tradycyjnych źródeł białka.
I choć w Europie temat nadal wywołuje emocje, matematyka jest bezlitosna.
Już dziś ponad 2 miliardy ludzi na świecie regularnie spożywa owady. W ponad 80 proc. państw globu stanowią one normalny element diety. Największą rolę odgrywają w krajach Afryki i Azji, gdzie od pokoleń są pełnoprawnym składnikiem codziennych posiłków.
Skala zjawiska robi wrażenie również pod względem różnorodności. Obecnie znanych jest ponad 2100 gatunków owadów spożywanych przez ludzi. Najwięcej występuje ich w Ameryce Południowej — około 725 gatunków. W Azji Południowo-Wschodniej i Indiach spożywa się około 578 gatunków, a w Afryce Środkowej i Południowej około 470. Dla porównania w całym regionie palearktycznym, obejmującym Europę, Afrykę Północną i część Azji, liczba ta wynosi około 300.
Czytaj też:
Największe znaczenie mają dziś dwa kierunki rozwoju rynku owadów jadalnych: produkcja pasz dla zwierząt oraz żywność dla ludzi. To właśnie sektor paszowy rozwija się obecnie najszybciej — zarówno pod względem inwestycji, jak i technologii.
W przypadku żywności dla ludzi największą przeszkodą pozostaje psychologia konsumentów. Europejczycy nadal podchodzą do tematu z dystansem, choć badania pokazują stopniową zmianę nastawienia. Około 37 proc. mieszkańców Europy deklaruje otwartość na eksperymentowanie z nową żywnością, a ponad 40 proc. ankietowanych byłoby gotowych spróbować owadów, jeśli zostałyby odpowiednio przygotowane.
W niektórych krajach opór jest jednak wyraźnie większy. W Niemczech gotowość do spróbowania owadów deklaruje około 30 proc. konsumentów, a w Wielkiej Brytanii zaledwie 20–25 proc.
Czytaj też:
Najmocniejszym argumentem zwolenników owadów pozostają jednak liczby dotyczące wartości odżywczych.
Średnio 100 gramów mięsa dostarcza około 18,5 grama białka. W przypadku owadów wartość ta wynosi 19,1 grama. Niektóre gatunki osiągają jednak znacznie wyższe wyniki. Gąsienice mopane zawierają około 35,2 grama białka na 100 gramów produktu — niemal dwukrotnie więcej niż wołowina.
Jeszcze bardziej spektakularnie wyglądają dane dotyczące mikroelementów. Świerszcze mogą zawierać nawet 8,5 razy więcej żelaza niż wołowina. Wiele gatunków ma także dwa–trzy razy więcej wapnia i ryboflawiny niż tradycyjne mięso.
Jeszcze wyraźniej przewaga owadów widoczna jest w kwestiach środowiskowych.
Do wyprodukowania jednego kilograma żywności z owadów potrzeba około 2,1 kilograma paszy. Dla porównania wołowina wymaga około 25 kilogramów, wieprzowina 9,1 kilograma, a drób 4,5 kilograma.
Czytaj też:
Równie imponujące są dane dotyczące zużycia wody. Produkcja białka owadziego wymaga około 2 litrów wody na gram białka. W przypadku wołowiny jest to aż 112 litrów, a drobiu 34 litry.
Także zapotrzebowanie na przestrzeń pokazuje ogromną różnicę. Do wytworzenia grama białka owadziego potrzeba około 18 metrów kwadratowych ziemi. Dla wołowiny wskaźnik ten wynosi 254 metry kwadratowe, dla wieprzowiny 63, a dla drobiu 51.
Najbardziej radykalne różnice dotyczą jednak emisji gazów cieplarnianych. Produkcja owadów generuje średnio około 9 gramów emisji na kilogram żywej wagi. Dla świń jest to około 1130 gramów, a dla bydła aż 2850 gramów.
W praktyce oznacza to, że hodowla owadów może być nie tylko bardziej wydajna, ale także znacznie mniej obciążająca dla środowiska.
Dodatkowym argumentem jest możliwość wykorzystania owadów w gospodarce cyrkularnej. Owady mogą być karmione odpadami spożywczymi i produktami ubocznymi przemysłu spożywczego, które normalnie trafiałyby na wysypiska. W efekcie z odpadów można uzyskać białko, nawozy organiczne oraz surowce wykorzystywane w przemyśle farmaceutycznym czy kosmetycznym.
Wbrew popularnym mitom przyszłość żywności opartej na owadach nie musi oznaczać smażonych chrząszczy na talerzach Europejczyków. Znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz to obecność białka owadziego w paszach, żywności wysokobiałkowej, suplementach czy produktach przetworzonych.
I właśnie tutaj matematyka mówi najwięcej. Bo niezależnie od emocji trudno ignorować fakty. Owady potrzebują mniej paszy, zużywają mniej wody i zajmują mniej miejsca. Nie emitują też w takiej skali co trzoda hodowlana gazów cieplarnianych.
Z liczb wynika wiele. Nawet jeśli dla wielu konsumentów wnioski nadal pozostają trudne do przełknięcia.
Czytaj też:
(Red.)
