Trójka wspaniałych. Gdy pojawią się na twoim parapecie, pod nogami albo usłyszysz charakterystyczne brzęczenie w powietrzu, to będzie znak, że wiosna już tu jest! I to zanim na niebie pojawią się bociany.
Choć to powrót ptaków jest przyjmowany jako oficjalne otwarcie sezonu, prawdziwe sygnały zmiany pory roku pojawią się znacznie wcześniej. To właśnie owady działają jako pierwsze, gdy tylko słońce mocniej ogrzeje ziemię. Wśród nich szczególne miejsce zajmują pszczoła miodna, rusałka pawik oraz biedronka siedmiokropka, o których to jest tekst.
Pszczole zawdzięczamy wszystko

Dla wielu osób pszczoła jest najbardziej wiosennym ze wszystkich owadów. Wystarczy słoneczny dzień w marcu lub kwietniu, by usłyszeć jej charakterystyczne brzęczenie nad rabatą z krokusami czy w pobliżu kwitnącej wierzby. To moment, który działa niemal symbolicznie. Skoro pojawiły się pszczoły, zima naprawdę się skończyła!
To jak z kultowym cytatem z Seksmisji Juliusza Machulskiego. “Jesteśmy uratowani! Jak one żyją, to znaczy, że my też możemy” krzyczał odgrywany przez Jerzego Stuhra Maks na widok bocianów. Tymczasem pszczoły mogłyby być nawet właściwszym adresatem tych słów, ponieważ to dzięki nim – dosłownie – żyjemy.
Pszczoły zapylają drzewa owocowe, warzywa i rośliny uprawne. Bez nich łańcuchy żywieniowe w ekosystemie by się załamały, a ludzkości zagroził głód.
Z danych ONZ wynika, że 84 proc. z 264 gatunków roślin uprawianych w Europie wymaga zapylania przez owady, głównie pszczoły, a wyłącznie te ostatnie zapylają 90 proc. tych roślin. Przyjmuje się, że bez nich, ludzkość przetrwałaby najwyżej 4 lata.
Pszczoły dają nam także miód, wosk i inne produkty pszczele, które od wieków wykorzystywane są w kuchni i medycynie naturalnej.
Zimą rodzina pszczela trwa w ulu w zwartym kłębie, ogrzewając się wzajemnie i korzystając z zapasów miodu. Gdy temperatura wzrasta powyżej około 10–12 °C, robotnice rozpoczynają pierwsze loty. Ich celem jest zdobycie pyłku i nektaru, niezbędnych do wykarmienia młodych larw. Wczesnowiosenne rośliny – przebiśniegi, podbiał czy bazie wierzbowe – mają dla nich kluczowe znaczenie. To od dostępności tych pierwszych źródeł pokarmu zależy tempo rozwoju całej kolonii.
To prawdopodobnie najważniejszy owad dla człowieka, jaki istnieje.
Motyl, który przetrwał zimę

Rusałka pawik jest jednym z pierwszych motyli widywanych wczesną wiosną. Jej (bo to rusałka nie rusał) intensywnie czerwone skrzydła z charakterystycznymi oczkami potrafią zaskoczyć w jeszcze chłodnym, bladym krajobrazie.
Co wyjątkowe, zimuje jako dorosły osobnik. Ukrywa się w piwnicach, altanach, szczelinach budynków czy w dziuplach drzew. Niejednokrotnie zdarza się, że spotykamy ją przypadkiem podczas wiosennych porządków w garażu czy na strychu.
Gdy tylko zrobi się cieplej, motyl wygrzewa się w słońcu, rozkładając skrzydła, by podnieść temperaturę ciała. Dopiero wtedy może aktywnie latać. To jeden z pierwszych wyraźnych, wizualnych znaków wiosny. Kolorowy akcent wśród jeszcze nagich gałęzi. Piękny!
Nasza relacja z motylami ma w sobie coś z zachwytu i delikatności. W przeciwieństwie do pszczół nie kojarzą się z pracą czy obowiązkiem, lecz z lekkością i pięknem. Ich obecność zachęca do uważności.
Choć nie mówi się o tym tak często jak w przypadku pszczół, rusałka pawik również pełni rolę zapylacza. Odżywia się nektarem kwiatów, który wysysa przy pomocy długiej, zwiniętej w spoczynku ssawki. Przenosi pyłek, przyczyniając się do zapylania wielu gatunków kwiatów. Wczesną wiosną, gdy wybór pokarmu jest jeszcze ograniczony, chętnie korzysta z kwitnących wierzb, mniszków, budlei i innych roślin nektarodajnych. Zdarza się też, że spija soki z uszkodzonych drzew lub dojrzałych owoców.
Sama jednak również jest częścią łańcucha pokarmowego. Na motyle polują ptaki, takie jak sikory czy muchołówki, a także pająki i drobne ssaki. Charakterystyczne „oczka” na skrzydłach mają funkcję obronną – nagłe ich odsłonięcie może wystraszyć drapieżnika i dać motylowi cenne sekundy na ucieczkę. Rusałka pawik co roku powraca, by stać się jednym z najbardziej widowiskowych symboli budzącej się do życia przyrody.
Biedronka, mały sprzymierzeniec ogrodnika
Biedronka siedmiokropka to kolejny owad, którego pojawienie się kojarzy się z cieplejszymi dniami. Po zimie spędzonej w ukryciu – pod korą drzew, w szczelinach murów czy wśród suchych liści – wyrusza na poszukiwanie pożywienia. Jej czerwone pokrywy skrzydeł z czarnymi kropkami są łatwe do rozpoznania i budzą sympatię zarówno u dzieci, jak i dorosłych.
Najczęściej spotykamy ją na młodych pędach roślin, gdzie żerują mszyce. To właśnie one stanowią podstawę jej diety. Dzięki temu biedronka jest naturalnym sprzymierzeńcem ogrodników i rolników. Zamiast chemicznych środków ochrony roślin, w wielu przypadkach wystarczy obecność tych niewielkich drapieżników, by ograniczyć populację szkodników.
W kulturze ludowej biedronka była symbolem szczęścia i pomyślności. Dzieci do dziś wypowiadają rymowanki, pozwalając jej odlecieć z dłoni. To przykład owada, z którym człowiek ma wyjątkowo pozytywną relację – nie budzi lęku, lecz uśmiech.
Biedroneczko, leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba!
Chociaż zdecydowanie gorszy fame ma inwazyjna biedronka azjatycka, która lekko podgryza człowieka, sprawdzając, czy jest pokarmem (nie jest). W odróżnieniu od naszej, europejskiej, która unika kontaktów z człowiekiem.
Co ciekawe, siedmiokropka prawie zawsze ma 7 kropek. Po 3 na każdym ze skrzydeł i jedną pomiędzy. Ale to natura wykombinowała!

Niech no tylko zakwitną jabłonie
Świat nie jest taki zły, gdy natura rodzi się do życia. A na pewno lepszy niż zimą, gdy świat spowiera ciemność i zimno, a drzewa to brązowawe kikuty.
Nieprzypadkowo Halina Kunicka w jednym z ogólnie znanych ludziom nad Wisłą szlagierów śpiewała:
Niech no tylko zakwitną jabłonie,
To i milion z nieba kapnie,
I dziewczyna kocha łatwiej,
Jabłonie, kwitnące jabłonie…
[…]
Świat nie jest taki zły,
Świat nie jest taki mdły,
Niech no tylko zakwitną jabłonie.
I w tym wielka rola pszczół. Świat dosłownie nie będzie dobry bez nich. Dlatego właśnie: pszczoły, trzymamy kciuki! Koniec siedzenia po ulach w ciepełku przy królowej. Do dzieła! Pora zrobić nam wiosnę.
(Red.)
