...

Siemaszko: Warto patrzeć pod nogi

paź 20, 2025 | News, Rozmowa | 0 komentarzy

– Fajnie tę przyrodę odkrywać, wiedzieć, co dzieje się wokół nas. Ja to też bardzo dobrze zauważam, że w momencie, kiedy zacząłem rozumieć przyrodę wokół, zacząłem obserwować świadomie to, co się dzieje w kontekście zmian w ciągu roku. Człowiek czuje większe poczucie bycia częścią tej przyrody. Jak człowiek rozumie te robaki, mówiąc w cudzysłowie, to widzi, jak ważne one są – mówi nam Mikołaj Siemaszko*, miłośnik przyrody i działacz.

Rozmawiał Dominik Łaciak

Jak to się stało, że stałeś się osobą traktowaną jako ekspert w dziedzinach ochrony przyrody czy owadów? Jakie były najdalsze początki?

W zasadzie od dzieciństwa jeździliśmy z rodzicami w góry czy nad morze, mieliśmy różne zwierzęta w domu, np. żółwie czerwonolice, dziś gatunek inwazyjny.

A jeśli chodzi o zaangażowanie, to jakieś 7 lat temu założyliśmy grupę Czechowiczanie dla przyrody, bo tu u nas sporo drzew było wycinanych, mamy też sporo przyrodniczo cennych terenów, które były degradowane. Zrobiliśmy to, żeby nie tylko komentować na Facebooku, ale realnie się przyczynić dla sprawy.

Zaczęło się od akcji zbierania śmieci, później akcje związane z ochroną drzew przy drogach, były też pojedyncze sztuki, które były niby zagrażające bezpieczeństwu, ale tak naprawdę zasłaniały komuś reklamę na budynku. Okazało się, że jesteśmy sprawczy, a ja zacząłem być postrzegany przez osoby z innych części kraju jako osoba, która może pomóc właśnie w takich tematach.

Z czasem stało się to narzędziem Twojej pracy.

Tak, aktualnie jestem zatrudniony w warszawskiej Fundacji Zielona Mrówka, fundacja pozbierała ludzi, którzy mają przysłowiowy łeb na karku i działamy, prężnie się rozwijając.

Pytam, ponieważ – o ile mi wiadomo – nie jesteś naukowcem ani kierunkowo wykształcony. Jak więc budujesz swoją eksperckość?

Zgłębianie wiedzy, zgłębianie książek i bliskość środowiska akademickiego. Książek nie takich, jak Sekretne życie drzew, czyli popularnonaukowych, które składają się z uproszczeń. Literatura naukowa.

Staram się być uczciwy w stosunku do ludzi, którzy mnie czytają i w stosunku do samego siebie. Żeby pisać o rzeczach, o których wiem. Takim świetnym przykładem rozpoczęcia drogi eksperckiej była sytuacja, jak pod koniec 2023 roku zainteresowałem się rezerwatem Rotus, to jest miejscowym rezerwatem torfowiskowym.

Widząc, że rezerwat się degraduje, bo wyrastały tam drzewa, a na terenie torfowisowym, podmokłym nie powinny, postanowiłem pomóc RDOŚ. Po pierwsze musiałem skontaktować się z ekspertami, a po drugie sporo przeczytać, żeby wiedzieć, w jaki sposób ten rezerwat chronić, jak mu pomagać. No i w tym momencie prowadzone są badania, na ile nasze działania przyniosły skutek, a planowane są już kolejne.

Gratuluję. Wiele osób z sieci kojarzy cię jednak z owadami. Dlaczego warto patrzeć pod nogi, gdy się chodzi?

Fajnie tę przyrodę odkrywać, wiedzieć, co dzieje się wokół nas. Ja to też bardzo dobrze zauważam, że w momencie, kiedy zacząłem rozumieć przyrodę wokół, zacząłem obserwować świadomie to, co się dzieje w kontekście zmian w ciągu roku. Kiedy co kwitnie, kiedy co zrzuca liście, jakie owady się pojawiają. Człowiek też czuje większe poczucie bycia częścią tej przyrody. Jak człowiek rozumie te robaki, mówiąc w cudzysłowie, to widzi, jak ważne one są.

Masz jakiegoś swojego ulubionego owada, na którego zawsze lubisz spojrzeć albo którego sposób funkcjonowania szczególnie cię zainteresował? 

Lubię wiele gatunków. Moje ulubione grupy to pszczoły i motyle, a takim ulubionym przedstawicielem w ogóle jest porobnica paskowana. Czyli pszczoła, która występuje w dosłownie kilku miejscach w kraju. Dlaczego ją tak bardzo lubię? Dlatego, że dzięki niej w tym momencie na terenie byłej strzelnicy wojskowej w Łukowie powstaje rezerwat, który w zasadzie wraz z fundacją pchamy do przodu.

To jest dzika pszczoła.

Tak, to dzika pszczoła samotnica, która mieszka w ziemi. Jest tak bardzo rzadka, że należy się jej ochrona rezerwatowa. Oprócz tej pszczoły występuje też wiele innych gatunków rzadkich pszczół. Chociażby tak zwana czarna pszczoła, która teraz jest trochę celebrytką.

Bo dzikie pszczoły versus pszczoły hodowlane to jest w ogóle jeden z tematów, który chętnie poruszasz.

Bardzo nie lubię greenwashingu. Przeciwstawiam się jakimkolwiek manipulacjom i nie podoba mi się, że pod pretekstem ochrony pszczół robi się greenwashing polegający na stawianiu pasiek gminnych.

Zapominamy że: pszczoła miodna nie jest zagrożona wyginięciem! Wyginięciem są zagrożone dzikie pszczoły samotnice, których w Polsce jest ok. 500 gatunków, a na świecie nawet do 30 tys.

Czyli nie grozi nam, że zabraknie pszczół?

Przeciwnie – pszczół miodnych jest z roku na rok coraz więcej! One zapylają i są bardzo ważne w kontekście zapylania upraw wielkopowierzchniowych. Pszczoły samotnice nie potrafiłyby zapylić kilkunastu hektarów rzepaku.

Zaczęto robić biznes na pasiekach w miastach, są ustawiane w bardzo dużych liczbach i mówi się, że w ten sposób ratujemy pszczoły. Tymczasem pszczoła miodna jest konkurencją dla dzikich zapylaczy. Do tego roznosi patogeny chorobotwórcze, więc to jest w ogóle w drugą stronę.

W obronę wziąłeś nawet szerszenie!

Bo faktycznie wielu pszczelarzy przedstawia je jako szkodniki, które wyjadają pszczoły z ula. To prawda, ale chodzi o szerszenia azjatyckiego, nasze europejskie szerszenie tak nie robią (chociaż ten azjatycki jest już obserwowany w zachodniej Europie).

Mam to szczęście, że mając swój ogród, mam szerszenie w budkach lęgowych. Początkowo podlatywały z zaciekawieniem, żeby ocenić zagrożenie – to inteligentne owady i nie atakują bez powodu. Znają mój zapach, rozpoznają gesty, czuję się bezpieczny.

Szerszenie też mają swojego rodzaju sygnały ostrzegawcze. Najpierw latają koło głowy jako ostrzeżenie, później rozpędzają się i uderzają w ciało człowieka, jakby swoją masą, a dopiero później gryzą.

Pszczoły są puchate i milusie, a szerszenie to predatory!

Też mam ciarki, gdy słyszę to charakterystyczne brzęczenie. Mimo to mam mnóstwo zdjęć zrobionych z dosłownie paru centymetrów, szerszenie nic nie robią sobie z mojej obecności. 

Jest jesień. Jakiego owada warto teraz obserwować?

Dość sporo motyli rusałek teraz jeszcze można obserwować. Na opadłych śliwkach, jak spijają fermentujący sok. Szerszenie jeszcze można obserwować, które w zasadzie za niedługo tak naprawdę poumierają z braku jedzenia i zimna. Przeżyją tylko i wyłącznie unasienione królowe, które w przyszłym roku będą budować gniazda. No i też modliszki jeszcze można w takich suchych, cieplejszych miejscach poobserwować.

Gdzie zaprosiłbyś na spacer przyrodniczy?

Mamy sporo różnorakich łąk na południu Polski, bardzo fajnie jest w Reptach w Tarnowskich Górach. Lokalna władza, RDOŚ i lokalni przyrodnicy chcą tam stworzyć rezerwat, ale lokalna społeczność nie chce, co jest kuriozalne.

Bardzo fajne są też okolice rezerwatu Rotuz, bo to jest dość takie specyficzne miejsce. Co prawda do samego rezerwatu nie można wejść, ale te tereny podmokłe wokół rezerwatu też są. Co jest takiego wyjątkowego w tamtych okolicach? Bąk syberyjski. To owad, który jest bardzo rzadki i okazuje się, że właśnie tutaj występuje, co stwierdziliśmy w trakcie monitoringu na terenie rezerwatu (razem z żoną!)

Żeby uzmysłowić, jak rzadkie to jest znalezisko – osoby, które interesują się owadami takimi jak bąki, jak zobaczą tego syberyjskiego, to mają takie: widziałem już wszystko, można umierać. Swoją drogą spotkałem też kiedyś motyla, którego nie widziałem dotąd. Jak się okazało m.in. za sprawą aplikacji iNaturalist, był to osadnik wielkooki, gatunek rzadki, zagrożony wyginięciem. Dzięki temu odkryciu Nadleśnictwo Bielsko zmieniło sposób gospodarowania całym wydzieleniem leśnym. Zostały podjęte takie decyzje, żeby ograniczyć liczbę wyciętych drzew, żeby też przebudować las w kierunku takiej świetlistej dąbrowy, która jest idealnym siedliskiem dla tego gatunku. 

Gdybyś miał pełną władzę polityczną, to jakie decyzje byś podjął jako reprezentant przyrody?

Dobre pytanie, bo na co dzień myślimy raczej na zasadzie, jak coś zrobić mimo barier i ograniczeń.

Myślę, że sporo obszarów tutaj zasługuje na ochronę w formie rezerwatów czy chociażby użytków ekologicznych, miejsc zdegradowanych. Z pewnością zabezpieczyłbym tereny cenne czy istotne krajobrazowo przed zabudową halami magazynowymi.

To, co dzieje się w tej chwili, to ludzie się dowiadują w zasadzie w ostatniej chwili, że zmieniane są plany zagospodarowania przestrzennego, gdy już ktoś stawia halę. Konsultacje są kpiną. To bym zmienił.

Pokochaliśmy podróże, loty stały się tanie, a z podróży coraz częściej “przywozimy” nie tylko pamiątki, ale też miejscowych przedstawicieli flory. Jednocześnie coraz więcej mówi się o gatunkach inwazyjnych…

Warto od razu rozróżnić, czym są gatunki inwazyjne, czym są gatunki obce, rodzime czy ekspansywne, bo nam jako społeczeństwu bardzo brakuje tych podstaw. Otóż ekspansja nie jest niczym złym, pod warunkiem, że w transporcie nie uczestniczy człowiek, ale np. ptaki czy zwierzęta w sierści czy piórach te nasiona przytaszczą. Wtedy uznaje się taki nowy gatunek rośliny za rodzimy, bo dotarł samoistnie.

Gatunek obcy to jest taki, który przez człowieka został przemieszczony z innej części i to nawet nie musi być z kraju do kraju, bo np. taką pułapką trochę rodzimości jest jarząb szwedzki czy rokitnik zwyczajny. To są gatunki, które naturalnie występują na terenie północnej Polski, ale jeśli je przetransportujemy sztucznie przez człowieka na południe Polski, to wtedy one w teorii stają się gatunkami obcymi.

Dlaczego te gatunki obce są gorsze, złe?

Można tak powiedzieć. Gatunek obcy zazwyczaj jest gatunkiem, który nie koewoluował z lokalną fauną. Chodzi o to, że jeśli, powiedzmy, dana pszczoła jest przyzwyczajona do zbierania pyłku i nektaru z danej rośliny, no to ta dana roślina jest dla niej zapewnieniem przetrwania. Jeśli np. sprowadzimy dla takiego gatunku konkurencję, to zaingerujemy w cały ekosystem.

Ale też nie każdy gatunek obcy jest inwazyjny. Gatunek inwazyjny to taki, który jest obcy i zaczyna zagrażać bioróżnorodności czy zdrowiu ludzkiemu, jak barszcz sosnowskiego. Są też takie gatunki, jak chociażby rdestowiec, który jest dużym zagrożeniem dla ekosystemów, ale też jak urośnie komuś zaraz obok domu, to potrafi niszczyć ściany. 

Dlaczego one są też gorsze? No dlatego, że tworzą monokultury, zbiorowiska jednogatunkowe. Okazuje się, że gatunki obce i inwazyjne zaraz po niszczeniu siedlisk są główną przyczyną utraty bioróżnorodności na świecie.

Polacy pokochali trawy szeleszcące w ogrodach.

Tak, miskanty to dobry przykład. Nawet nie chodzi o to, że one się rozsiewają, tylko o rozrost kłączy. Jeśli wyrzucimy nasiona gdzieś nad stawem albo rzeką, to on zacznie zajmować coraz większe obszary. Podobnie zresztą bambusy.

To jeszcze spytam o łąki kwietne, absolutny trend w naszych samorządach. 

Tak, to duży trend w miastach. Pracując wiele lat w firmie, która zajmowała się łakami, zauważyłem, że to musi być dobra mieszanka. Niektóre są po prostu scamem, oszustwem. Kolejna rzecz jest taka, że gleba musi być odpowiednio przygotowana, żeby taka mieszanka funkcjonowała. I trzecie, najważniejsze, to jest odpowiednia pielęgnacja. Widziałem bardzo mało łąk kwietnych, które po czterech, pięciu latach jeszcze dobrze funkcjonowały i wyglądały. To dlatego, że osoby, które administrują terenami, nie wiedzą, jak to robić.

Na koniec jeszcze o owadach jadalnych. No nie bylibyśmy Portalem Owad, gdybyśmy nie zapytali…

Ja uważam, że to nic kontrowersyjnego. To jest kierunek, w którym powinniśmy po prostu iść. Ja, mając trójkę zwierząt u siebie w domu, które muszą jeść mięso i potrzebują białka zwierzęcego, bacznie się temu przyglądam. Raczej nie jem mięsa i mam wyrzuty sumienia, że kupuję karmę dla kota, która jest przetworzonymi resztkami tego, co jedzą ludzie, jakieś skóry, paznokcie…

Chociaż nie jestem zwierzęcym dietetykiem, więc nie chcę się tutaj wypowiadać jednoznacznie.

Dziękuję za rozmowę

Mikołaj Siemaszko – przyrodnik, edukator, fascynat sozologii i społecznik. Pomaga w działaniach chroniących przyrodę. Założyciel stowarzyszenia Czechowiczanie dla przyrody, pracuje w Fundacji Zielona Mrówka.

rozmowy

Najnowsze dyskusje

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.