Dni stały się chłodne i krótsze, a nasze domy coraz częściej nawiedzają owady, w tym uwaga: fałszywe czarne wdowy. To nie Halloween. To po prostu owady szukają ciepłego i suchego schronienia, jakim są nasze domy.
Wtyk amerykański (Leptoglossus occidentalis)
Nie mylić z karaluchem! Jest stosunkowo nowym gościem na naszej szerokości geograficznej (leśnicy określają go jako gatunek obcy i inwazyjny), a pod nasze strzechy przybył z Ameryki Północnej. A ponieważ do niedawna go nie spotykaliśmy, wiele osób myli go z karaluchami z amerykańskich filmów. Nic bardziej mylnego – wtyki są mniejsze, wolniejsze i nie przenoszą chorób.
Wtyk amerykański wyróżnia się wydłużonym ciałem, ciemnobrązowym ubarwieniem i charakterystycznymi ząbkowanymi tylnymi nogami. Żywi się nasionami drzew iglastych, głównie sosen, dlatego często spotkać go można w pobliżu lasów lub parków. I dlatego też nie jest ulubionym owadem leśników, którzy twierdzą, że potrafi osłabić drzewo.
Jesienią owady te przyciąga ciepło. Wlatują do mieszkań przez okna i szukają schronienia w szczelinach, za ramami obrazów (czy pod… łóżkiem ;). Nie są groźne, choć w obronie mogą wydzielać nieprzyjemny zapach. W domowych warunkach, bez dostępu do pożywienia, przeżywają zwykle od czterech do ośmiu tygodni, po czym umierają lub zapadają w stan uśpienia.

Biedronka azjatycka (Harmonia axyridis)
Wcześniej niż wujek z Ameryki była z nami ciocia z Azji. Biedronka azjatycka to jeden z najbardziej rozpoznawalnych „jesiennych lokatorów”. Została sprowadzona z Dalekiego Wschodu, by zwalczać mszyce, jednak szybko rozprzestrzeniła się w całej Europie. Jej ubarwienie bywa bardzo różne, od żółtego po intensywnie czerwone, a liczba kropek może sięgać nawet dwudziestu.
Jesienią biedronki szukają ciepłych, ciemnych miejsc, w których mogłyby przezimować, często w większych skupiskach. Gromadzą się na strychach, pod parapetami, w szczelinach okien i za elewacjami budynków. W stanie uśpienia potrafią przetrwać nawet sześć miesięcy, aż do pierwszych wiosennych dni.
Biedronka azjatycka może nawet lekko ugryźć (i wywołać reakcję alergiczną), ale generalnie jest nieszkodliwa. Uciążliwością może być wydzielana przez nie żółta ciecz o nieprzyjemnym zapachu, która brudzi powierzchnie. Z pewnością nie lubią jej uprawcy roślin, bo powoduje szkody na liściach jabłoni czy winorośli. Jest też zaliczana do gatunków inwazyjnych, który wypiera nasze rodzime gatunki biedronek.

Pająki domowe
Przyznajcie, że już nazwa fałszywa czarna wdowa budzi grozę. To nie halloween – pająki żyją razem z nami, i to w symbiozie, bo polują na muchy i komary.
Jesienią w naszych domach najczęściej pojawiają się trzy gatunki: kątnik domowy (Tegenaria domestica), kątnik olbrzymi (Eratigena atrica) oraz wspomniana fałszywa czarna wdowa (Steatoda bipunctata). To właśnie w tym okresie samce opuszczają swoje sieci i wędrują w poszukiwaniu partnerek, dlatego częściej je zauważamy.
Kątnik domowy to szybki, smukły pająk, który poluje na muchy i komary. Kątnik olbrzymi, znacznie większy, może osiągać nawet 10 cm rozpiętości nóg i często bywa spotykany w piwnicach oraz na strychach. Z kolei słona fałszywa czarna wdowa ma błyszczący, ciemny odwłok i choć przypomina jadowite gatunki z południa Europy, jej ukąszenie jest łagodne i bardzo rzadkie.
Pająki te są niezwykle pożyteczne – pomagają utrzymać równowagę w domowym ekosystemie, zjadając muchy, mole i inne drobne owady. W ciepłych pomieszczeniach mogą przeżyć nawet rok, o ile mają dostęp do pożywienia. Wtedy pozostaną z nami na długie miesiące. Są jak koty, które udomowiono po to, aby polowały na myszy, tyle że działają w mniejszej skali.

To nie Halloween! Po prostu owady to nasi domownicy.
(Red.)
